|
Sukces z gwiazdką
2010-02-02
W połowie października Telekomunikacja Polska i Urząd Komunikacji Elektronicznej podpisały porozumienie, które w zgodnej opinii ekspertów stanowi przełomowe wydarzenie na rynku telekomunikacyjnym. Głównym jego zapisem jest zobowiązanie TP SA do wybudowania i modernizacji 1,2 mln linii telefonicznych, co operatora ma kosztować około 3 mld zł. Tymczasem Anna Streżyńska, prezes UKE, spytana o zainteresowanie polityków tym procesem stwierdziła: „Harmonogram włączania naziemnej telewizji cyfrowej Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji przedstawiła w lutym 2009 roku. W myśl pierwszego od kilku lat konkretnego dokumentu na temat DVB-T pierwszy etap cyfryzacji miał się rozpocząć do 30 września. I jak to w Polsce bywa 30 września zapanowała konsternacja, bo nadawcy nie mogli się porozumieć z operatorem technicznym, bo TVP nie określiła stanowiska w sprawie wyboru nadawcy pierwszego multipleksu w którym ma umieścić trzy kanały, bo bez tego nie można było przyznać rezerwacji na częstotliwość.
W obawie przed kompromitacją jakoś się udało - bo nadawcy komercyjni porozumieli się z Emitelem jako operatorem multipleksu, bo w TVP zmieniły się władze i obiecały zająć się tematem, bo UKE późnym wieczorem przyznało rezerwacje nadawcom, bo Emitel w miejscach przewidzianych do włączenia multipleksu pierwszego od dawna prowadził nadawanie testowe, więc technicznie praktycznie nic się nie zmieniało.
Sukces. Ale z gwiazdką, bo to wszystko rozwiązania prowizoryczne. W styczniu stanęliśmy przez perspektywą pierwszego w świecie „cyfrowego switch off” – wyłączenia sygnału naziemnej telewizji cyfrowej, którą mimo zawirowań i niepewnego statusu ogląda 2,5 procent Polaków (badanie PMR). Ponownie uniknięto kompromitacji w ostatniej chwili i aktualny stan tymczasowy utrzyma się przynajmniej do końca lutego.
A wszystko to przez brak zainteresowania polityków. Polska jako chyba jedyny kraj wprowadza cyfryzację bez specjalnej ustawy*, bez pełnomocnika do spraw cyfryzacji w randze ministra, bez zorganizowanej kampanii informacyjnej wśród Polaków. Metodą partyzancką, często stosując politykę faktów dokonanych, bo kompetencje są niejasno podzielone między KRRiT, UKE i Ministerstwo Infrastruktury. Znamienne jest, że politycy tak zaciekle walczący o władzę w TVP nie wykazują żadnego zainteresowania w kwestii cyfryzacji telewizji. A tu przykład idzie już nie tylko z Zachodu, ale także ze Wschodu, bo wagę cyfryzacji zrozumiał nawet Aleksander Łukaszenko i naziemna telewizja cyfrowa jest już dostępna na 40% powierzchni Białorusi (uruchomiono ją także na Syberii, czy w okolicach Kaliningradu, bardziej zaawansowane w jej uruchamianiu są także Rumunia i Ukraina).
Nieśmiałe propozycje posłów Iwony Śledzińskiej-Katarasińskiej i Janusza Piechocińskiego nie spotykają się z żadnym zainteresowaniem. Bo przecież afera goni aferę, trzeba walczyć o miejsca w kolejnej komisji śledczej, słowem w Sejmie tyle się dzieje, że posłowie prawie nie wychodzą ze studia TVN24. Ale jeśli nie zajmą się tematem cyfryzacji to wkrótce nikt z nas tego nie obejrzy.* Ministerstwo Infrastruktury pod przewodnictwem Magdaleny Gaj przygotowało projekt ustawy o cyfryzacji, który do końca marca ma trafić do Sejmu. 4 maja minie pięć lat od przyjęcia przez Radę Ministrów „Strategii przejścia z techniki analogowej na cyfrową w zakresie telewizji naziemnej”.
|
Wyślij link
Drukuj