Archiwum z miesiąca: styczeń 2008
Pułapka na rząd Tuska czyli jak rozbić koalicję atakując Pawlaka
2008-01-30
Do tej pory nie pisaliśmy o karze nałożonej na J&S za rzekomy brak zapasów paliw. Staramy się w miarę możliwości nie pisać o naszych klientach ale czasami jest to naprawdę trudne. Szczególnie kiedy mamy do czynienia z ciekawymi zjawiskami w mediach. Od kilku dni trwa bowiem próba zrobienia polityczne zadymy wokół decyzji Waldemra Pawlaka dotyczącej kary dla J&S. O decyzji wszystkie media informowały jeszcze w grudniu. Informacja jako “news” znalazła się wówczas nawet na pasku TVN24. Pisały o niej wszystkie większe gazety. Tymczasem trzy dni temu “Rzeczpospolita” napisała, że jako pierwsza “ujawnia” fakt anulowania kary. Wokół sprawy zrobiono sensację, za Rzepą powtórzyły “ujawnienie” wszystkie portale. Ciekawe to ujawnienie bo ta sama gazeta ujawniła to już miesiąc wcześniej na własnych łamach piórem innego dziennikarza. Za Rzepą “news” pojawił się na pasku TVN24. Warto dodać, że pojawił się ponownie bo był tam już miesiąc wcześniej. Dokładnie tej samej treści. Pamięć dziennikarzy jest krótka, wystarczyło, że zaprzyjaźniony polityk wrzucił im temat więc nawet nie było potrzeby sprawdzania czy ktoś o tym już pisał. W każdym razie sprawą kary zajęli się dziennikarze powiązani z poprzednią ekipą czyli zestaw: “Rzeczpospolita” oraz “Wiadomości”. Celem jest Waldemar Palwak i rząd Donalda Tuska. Politycy opozycji chcą doprowadzenia do konfliktu w koalicji i wywołanie utraty zaufania wewnątrz rządu. Bezpieczeństwo energetyczne i J&S to idealne narzędzie. Sami tą pułapkę przygotowali więc są do tego świetnie przygotowani i łatwo jest im namieszać dziennikarzom w głowach. Co dalej? Europoseł Janusz Wojciechowski, będący w pernamentnym konflikcie z Waldemarem Palwakiem, skierował nawet sprawę do NIK. Wojciechowskiemu teraz pewnie będzie dużo prościej dostać się do europarlamentu z listy PiS, bo PSL już go tam nie chce. Można założyć, że NIK skontroluje sprawę co zapewne będzie wykorzystywane w dalszych atakach na rząd, bo izba jest pod całkowitą kontrolą PiS. Oczywiście opozycja będzie atakowała Pawlaka wykorzystując całą argumentacją, że chodzi im jedynie o bezpieczeństwo energetyczne i troskę o prawo. No bo przecież nie o kariery polityczne paru facetów, których największy osiągnięciem nie jest zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego ale dążenie do ukarania spółki na kilka dni przed wyborami absurdalna karą 500 mln złotych i publiczne tego ogłoszenie. Nawet jeśli innym firmom takim jak PKN i Lotos odroczono termin zgromadzenia rezerw. Jaka jest nasza opinia w tej sprawie? Co prawda to nasz klient więc czytelnicy tego bloga mają prawo do uznania naszych opinii za subiektywne. Chcielibyśmy jednak napisać, że byliśmy blisko całej sprawy i widzieliśmy jak przez całe miesiące PERN i Ministerstwo Gospodarki (za rządów poprzedniej ekipy) robiło wszystko nie po to aby zapewnić magazynowanie paliw i bezpieczeństwo energetyczne ale żeby doprowadzić wszelkimi środkami do nałożenia kary i utrudnienia wypełnienia wymogów ustawy. PERN, którego zarząd wymieniano w ciągu półtora roku sześciokrotnie, robił wszystko żeby stosownych umów na tłoczenie i magazynowanie ropy nie podpisać na czas. Mimo tego, że jego przedstawiciel podpisał się pod deklaracjami celnymi (przy wtłaczaniu surowca na teren Polski) z dopiskiem “ropa na rezerwy strategiczne J&S”. Podobnie było z innymi firmami pod kontrolą ekipy PiSu. Przypominamy jak to z okazji 100 dni rządu Marcinkiewicza 40 oficerów ABW zrobiło super rewizję w siedzibie J&S. Sprawa od początku była wykorzystana instrumentalnie a media wiedziały o tajnej akcji zanim pojawili sie oficerowie ABW. I co? Z tego co nam wiadomo do dzisiaj nie rozpakowano kartonów z zabranymi dokumentami. Sprawa nie miała żadnego ciągu dalszego. Akcja była potrzebna jedynie aby zrobić szum polityczny. Ponieważ wiele wskazuje na to, że i tym razem może być podobnie J&S zdecydował aby wszystkie dokumenty w tej sprawie ujawnić, będzie można je znaleźć na stronie http://www.sprawajands.pl Bezprecedensowa decyzja o ujawnieniu dokumentów w tej sprawie i ich upublicznienie w internecie to dowód transparentności J&S i braku obaw. Ciekawe jednak czy nakręcający dzisiaj dziennikarzy na aferę “Pawlak umorzył karę dla J&S” politycy odpowiedzialni do niedawna za bezpieczeństwo energetyczne potrafią odpowiedzieć na parę pytań: co konkretnie zrobili aby nie doszło do takiej sytuacji? czy tak naprawdę nie chodziło im przypadkiem tylko o to aby przed wyborami nałożyć karę i ogłosić to w mediach a później mieć argument do atakowania rządu za umorzenie kompletnie absurdalnej kary? Teraz politycy, którzy doprowadzili do jej nałożenia mogą dumnie wypinać piersi po order za troskę o bezpieczeństwo energetyczne i krytykować obecny rząd za umorzenie kary. Jednocześnie pozwala im to ukrywać prawdziwy bilans własnych dokonań i porażki taki jak brak umów transportowych ropy i zaprzestanie tranzytu w Naftoporcie co naraziło PERN i Naftoport na olbrzymie straty fianansowe.
Zasady wewnętrzne i zewnętrzne czyli co różni Dziennik od Gazety Wyborczej
2008-01-29
W “Dzienniku” duża awantura o to, że Adam Michnik domaga sie przepraszania “Gazety Wyborczej” za treść zamieszczanych wywiadów. “Dziennik” broni prawa do opinii, ale też użycza łam dla przeprosin za tezy zawarte w wywiadzie na temat “Gazety”. Podoba nam się taka postawa. Fajnie, że obie gazety mają możliwość prowadzenia debaty w tej sprawie i wyjaśniania swojego stanowiska. Nie wszyscy taką możliwość mają, niewielu firmom pozwala się na publiczną debatę, nawet jeśli to dotyczych nich samych. Ciekawe jest to, że tego samego dnia, kilka stron po przeprosinach zamieszczonych w “Dzienniku” pod adresem “Gazety Wyborczej”, znalały sie inne przeprosiny. Jest to komunikat firmy J&S, że została przeproszona przez redakcję “Wprost” wraz ze skanem przeprosin tygodnika. Wiele złych rzeczy napisano i powiedziano po publikacjach “Wprost” na temat firmy J&S. Kiedy już firma została po latach za wszystko przeproszona to zdecydowała się w dwóch najważniejszych gazetach codziennych upublicznić tą informację. Nie wszyscy czytają bowiem “Wprost”, a tezy z ich publikacji były powtarzane przez wiele mediów. I co? Okazało się, że “Dziennik” ogłoszenie wydrukował a domagająca się przeprosin pod własnym adresem “Gazeta Wyborcza”… odmówiła. Ostatecznie ogłoszenie ukazało się tylko w “Dzienniku”. Odmowę zamieszczenia ogłoszenia o przeprosinach wobec J&S dział reklamy Agory wyjaśnił jako związane z “wewnętrznymi zasadami” a odmowa druku ogłoszenia nastąpiła po tym jak “Nasz Dział Prawny z porozumieniu z redakcją Gazety Wyborczej podjął decyzję o odmówieniu publikacji ogłoszenia”. Wychodzi więc na to, że tym samym dziennikarzom “Gazety Wyborczej” naruszanie dobrego imienia wobec nich nie podoba się tak bardzo, że domagają sie przeprosin ale w wypadku innej pomawianej firmy stosują jednak “wewnętrzne zasady”, które nie pozwalają na wyjaśnienie nieprawdziwych informacji wobec J&S. Niestety nie udało nam się dowiedzieć niczego o tajemniczych “zasadach wewnętrznych”, na podstawie których Agora po konsultacji z dziennikarzami “Gazety Wyborczej” odrzuciła ogłoszenie J&S. Wiemy tylko, że w “Dzienniku” jeszcze takich zasad się nie dorobili.
Dzisiejsze przeprosiny Wprost. Bez komentarza.
2008-01-21
“OŚWIADCZENIE l PRZEPROSINY W SPRAWIE J&S” W latach 2004-2005 w tygodniku „Wprost” ukazało się szereg artykułów autorstwa Jana Pińskiego i Krzysztofa Trębskiego odnoszących się do działalności J&S Service & lnvestment Ltd. z siedzibą na Cyprze oraz jej założycieli: Wiaczesława Smołokowskiego i Gregory Jankilevitscha. Zamierzonym celem tych publikacji była troska o bezpieczeństwo energetyczne Polski oraz chęć zwrócenia uwagi opinii publicznej na problematykę związaną z dostawami ropy naftowej do naszego kraju. W artykułach tych znalazło się jednak szereg niepotwierdzonych i nieścisłych informacji dotyczących spółki J&S Service & lnvestment Ltd. z siedzibą na Cyprze (wchodzącej obecnie w skład Mercuria Energy Group Ltd. - dawniej J&S Group Ltd.) oraz jej założycieli: Wiaczesława Smołokowskiego i Gregory Jankilevitscha. W szczególności podano nieprawdziwe informacje sugerujące, jakoby działalność J&S Service & lnvestment Ltd. polegająca na dostarczaniu ropy naftowej do Polski była związana z praktykami korupcyjnymi, a pozycja spółki paliwowej na rynku była wynikiem poparcia i pomocy ze strony polityków reprezentujących różne ugrupowania polityczne. Za naruszenie dobrego imienia J&S Service & lnvestment Ltd., Wiaczesława Smołokowskiego i Gregory Jankilevitscha, wydawca i redakcja „Wprost” przeprasza spółkę J&S Service & lnvestment Ltd. oraz jej założycieli. STANISŁAW JANECKI redaktor naczelny tygodnika „WPROST” oraz Agencja Wydawniczo-Reklamowa”
Dlaczego teraz?
2008-01-18
Wczoraj na „czerwonym pasku” pojawił się news, że Grzegorza Wieczerzaka aresztowano za handel narkotykami. Pojawiły się komentarze ekspertów wieszczące kryminalny upadek byłego prezesa PZU. Jednocześnie tego samego dnia poinformowano lakonicznie o wstępnej ugodzie jaka może być zawarta pomiędzy Skarbem Państwa a Eureko. Negocjacje się rozpoczynają. W interesie obu stron jest to aby Grzegorz Wieczerzak swoimi wypowiedziami nie przeszkadzał w tym procesie. Dzisiaj wiadomości o rzekomym handlu narkotykami przez Wieczerzaka została złagodzona. Z wczorajszej „wrzutki” do mediów została już okrojona wiadomość, że nie chodzi o handel ale „udział w zleceniu” związanym z podrzuceniem białego proszku. Grzegorz Wieczerzak mógł być destrukcyjny dla procesu ugody z Eureko. Jednak właśnie dlatego media nie powinny zadowalać się dziwnymi „wrzutkami” ale domagać jasnego wyjaśnienia dlaczego akurat teraz dokonano zatrzymania w sprawie sprzed czterech lat.
News pół roku po naszym wpisie
2008-01-18
Andrzej Kublik z “Gazety Wyborczej” w artykule “Nafciarz Jan Kulczyk” powołuje się na wczorajszy “Puls Biznesu” opisując inwestycję w Loon Energy jaką dokonał polski biznesmen. Obu gazetom gratulujemy newsa i jego dobrej dla Jana Kulczyka interpretacji! Naszym zdaniem na to zasłużył. Tradycyjnie nie możemy jednak oprzeć się drobnej złośliwości wobec gazety. Z monitoringu naszego bloga wynika, że dziennikarze Agory regularnie czytają nasze wpisy. Gdyby mieli odwagę powołać się na nas jako źródło informacji to nie musieliby przepisywać tekstów z innych gazet i to w dodatku pół roku po naszym blogu. Oto fragment naszego wpisu z 9 sierpnia 2007 gdzie jako pierwsi opisaliśmy szczegółowo inwestycję Jana Kulczyka w Loon Energy : Loon Energy kupiony przez Jana Kulczyka! „Gratulujemy i witamy nowego naftowego szejka! Kolejny polski biznesmen z sukcesem zainwestował w złoża ropy naftowej. Po Mercurii Energy Trading (czyli Grzegorz Jankilewicz & Sławomir Smołokowski), niedawno Ryszardzie Krauze teraz przyszła kolej na Jana Kulczyka. Uważamy, że to znakomity przykład tego, że polski biznes potrafi sobie radzić w najtrudniejszych obszarach. Gdyby tylko państwo pomagało i media nie przeszkadzały to kupilibyśmy Arabię Saudyjską! Ciekawe kiedy doniosą nam o tym polskie media i w jakiej formie? Dla nas news na pierwszą stronę. Nie chce nam się tłumaczyć na polski ale raczej wszystko co poniżej jest jasne, no może tylko te procenty dotyczące polskiej giełdy trochę zabawne ale cóż, różny jest PR (…)„ Polecamy lekturę całego wpisu. Cieszymy się, że czytelnicy naszego bloga otrzymują informację wyprzedzające o pół roku newsy czołowych polskich dziennikarzy specjalizujących się w energetyce. Szczególnie, że kiedy robiliśmy nasz wpis dominowała tendencja pisania źle o niektórych polskich biznesmenach bez względu na ich działania i fakty. I pewnie tak właśnie zostanie, że niektórzy dziennikarze oficjalnie będą udawać, że nas nie czytają i pomijać jako źródło informacji ale nasi czytelnicy mają szansę otrzymać informacje pół roku przed “Gazetą Wyborczą”. Sami wybierzcie co lepsze.
Bebo.gazeta.pl kontra Nasza-Klasa.pl
2008-01-16
Od kilku dni „Gazeta Wyborcza” w alarmującym tonie pisze o portalu nasza-klasa.pl. Obszerne reportaże, pełne trwogi wypowiedzi, poważny ton publikacji, grozą wiejące artykuły oraz czołówki zarówno w papierowym, jak i w internetowym wydaniu gazety. Odnosimy nieodparte wrażenie, że klęska projektów internetowych Agory, takich jak limetka.pl (przypomnijmy błysnęła genialnym hasłem „How fucking romantic”) oraz niepowodzenia w innych projektach, powodują delikatnie mówiąc frustracje. Ponieważ sukces naszej-klasy zbiegł się z promocją serwisu społecznościowego bebo.gazeta.pl odnosimy wrażenie, że zebranie ponad 6 mln użytkowników musiało bardzo zaboleć pozbawioną sukcesów Agorę. Okazało się, że paru studentów z Wrocławia udało się to czego nie potrafiła stworzyć wielka korporacja.
Jerzy Nauman zaginął bez śladu
2008-01-14
Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie, co robi i gdzie przebywa mecenas Jerzy Nauman proszony jest o pilny kontakt z dziennikarzem Wojciechem Czuchnowskim z „Gazety Wyborczej”. Redaktor Czuchnowski poinformował dzisiaj sąd, że od czwartku dzwonił, smsował, nagrywał się i próbował ściągnąć na rozprawę swojego adwokata mecenasa Jerzego Naumana. Wszystko na próżno. Obrońca ów zniknął, a bez niego pozwany nie czuł się na siłach odpowiadać na pytania sądu. Zmartwiliśmy się. Zniknięcie na 4 dni bez śladu odpowiedzialnego prawnika, mentora palestry, w dwa tygodnie po sylwestrze, to przecież nie może być zwykła próba zrzucenia terminu. Musiało stać się coś naprawdę poważnego. W procesie sądowym jaki wytoczyliśmy Wojciechowi Czuchnowskiemu dzisiaj miała odbyć się rozprawa. Mimo upływu półtora roku ani jedna jeszcze nie doszła do skutku. Pierwszy termin został zrzucony gdyż pozwany zasłaniał się nieistniejącymi negocjacjami ugodowymi, następna rozprawa nie odbyła się z powodu rzekomej choroby redaktora Wojciecha Czuchnowskiego, dzisiaj z kolei na rozprawę nie stawił się mecenas Jerzy Nauman (reprezentujący dziennikarza Gazety Wyborczej). Trzy kolejne rozprawy nie odbyły się. Piszemy o rzekomej chorobie redaktora Czuchnowskiego dlatego, gdyż jak zwrócił dzisiaj uwagę sąd, zwolnienie nie zostało potwierdzone przez lekarza sądowego a sam pozwany napisał artykuł do gazety w dniu, w którym był chory i leżał w łóżeczku. Sąd w tej sprawie skierował zawiadomienie do ZUS w związku z podejrzeniem wyłudzenia nienależnych świadczeń (sic!). Sąd wyznaczył też nowy termin na 29 luty. Proponujemy mały konkurs. Następną rozprawa przeciwko dziennikarzowi Wojciechowi Czuchnowskiemu nie odbędzie się z powodu: a) adwokat Jerzy Nauman nie przyjdzie bo jest przekonany, że luty ma tylko 28 dni b) lobby dziennikarsko-polityczne zdąży znieść artykuł 212 kk c) zastosowany zostanie inny wybieg pasujący bardziej do procesów „Masy” czy tam „Kiełbasy” d) inne kreatywne uzasadnienie W wypadku punktu d) najciekawsze odpowiedzi podeślemy zainteresowanym. Mogą im się przydać.
Kwestia smaku
2008-01-14
Leo Beenhakker człowiekiem roku „Wprost”. Wydarzenie bez precedensu ponieważ do tej pory człowiekiem roku najczęściej był jakiś polityk. Sorry, nie „jakiś” ale ważny i wchodzący do gry: Balcerowicz (91), Kwaśniewski (93), Krzaklewski (1997), Miller (2001), Kaczyński (2005), Ziobro (2006) itp. Schemat zawsze był podobny. Ten kto mógł przyczynić się do umocnienia pozycji „Wprost” przy zmieniającej się koniunkturze politycznej – otrzymywał ten „zaszczytny” tytuł. Czasami dorzucali mercedesa. Dla wielu taktyka „Wprost” zaczęła się robić niesmaczna. Jednak politycy zawsze nagrodę brali. Pewnie wydaje się wam, że coś się w tym roku zmieniło w Marku Królu i “Wprost”. Nagrodę dostał trener a nie polityk z nowej fali. Jak dowiadujemy się jednak ze źródeł zbliżonych do „Wprost” nagroda miała być przyznana tradycyjnie, wazeliniarsko, premierowi Donaldowi Tuskowi. Ten jednak odmówił. W efekcie nagroda trafi do trenera piłki nożnej. Naszym zdaniem Tusk tym gestem pokazał, że Herbertowska „kwestia smaku” nie jest dla niego pojęciem obcym.
Dziennik ujawnia interesy Łukoilu
2008-01-13
Sobotni „Dziennik” na pierwszej stronie dodatku ekonomicznego wielkimi literami wybił tytuł: „Ekspansja Łukoilu. Rosjanie wybudują własną bazę paliwową w gdańskim porcie” (autor Adam Woźniak). W tekście mowa jest o tym, że rosyjski Łukoil prawdopodobnie przejmie dostawy ropy tranzytowej oraz wybuduje bazę paliwową w Naftoporcie. Dzięki artykułowi przypomnieliśmy sobie, że o nowej roli Naftoportu mówił również prezydent w swoim świątecznym wystąpieniu. Wtedy nie wiedzieliśmy o co chodzi. Dzisiaj dzięki „Dziennikowi” stało się to trochę jaśniejsze. Przypomnijmy, że Komisją ds. Orlenu, oraz wiele szumnych deklaracji polityków w ostatnich latach, koncentrowało się wokół zagrożenia przejęcia sektora paliwowego przez rosyjskie firmy powiązane z Kremlem. Nie jedna kariera polityczna i dziennikarska na tym została zbudowana. W imię takich zagrożeń blokowano działalność (tranzyt ropy lub budowę magazynów) nie tylko polskim firmom, ale też amerykańskim, które tak jak Oil Tanking przez 5 lat nie osiągnęły żadnego porozumienia dotyczącego budowy baz paliwowych w Polsce. Zamiast tego w ostatnim roku zawarto warte miliardy dolarów porozumienia na dostawy ropy z tajemniczymi firmami arabskimi posiadającymi jedynie telefon (w Moskwie), które bez przetargu dostarczają ropę naftową (rosyjską), a teraz jak wynika z publikacji ”Dziennika” tranzyt i bazy paliwowe mają być przyznane Łukoilowi. Wszystko nie tylko praktycznie bez rozgłosu ale jeszcze pod hasłami… walki z Rosjanami. Trzeba przyznać, że od dawna tak sobie myślimy, że jeżeli w świecie biznesu i służb specjalnych istnieje coś takiego jak „mistrzowski montaż” to właśnie tak powinien wyglądać.
Czy warto rozmawiać o Lis-tkach figowych?
2008-01-11
Kiedyś zaproszono nas do programu „Warto rozmawiać”. Program odbywał się w studio TVP na Woronicza, cała techniczna obsługa programu była z TVP, wszystko od make-up po herbatę było woroniczowskie czyli publiczne. Długo żyliśmy w przekonaniu, że program ten jest wewnętrzną produkcją telewizyjną. Jedyną rzeczą, która mogła wskazywać na to, że produkcja jest zewnętrzna było to, że spotkanie z prowadzącym program Jankiem Pospieszalskim odbywało się w kawiarni Galerii Mokotów. Czyli jakby nie było „na zewnątrz” TVP. Niedawno dowiedzieliśmy się, że ta zewnętrzno-wewnętrzna produkcja odbywała się jednak „na zewnątrz” choć osobiście byliśmy „wewnątrz” TVP. Producent “Warto rozmawiać” za 22 odcinki otrzymywał w 2007 roku przynajmniej 819 771,04 plus VAT czyli około miliona złotych. Tymczasem od kilku dni świat mediów żyje tym ile dostał Tomasz Lis za swoje programy dla TVP. W TVP istnieje co najmniej kilka produkcji zawieranych bez przetargu, które kosztują niezłe pieniądze. „Warto rozmawiać” dla ówczesnego kierownictwa TVP stanowiło „listek figowy”. Być może Lis-tek figowy Urbańskiego musi być troszkę większy niż jego poprzedników. Jaka figa, taki listek.
(U)quady Prezydenckie!
2008-01-07
Kiedy 15 sierpnia 2007 robiliśmy w naszym blogu wpis o „Układzie Oxfordzkim“ (http://blog.marazm.pl/?p=113) nawet nie spodziewaliśmy się, że tajemnicze spotkanie Sikorski-Marcinkiewicz w Oxfordzie tak szybko będzie miało polityczne konsekwencje. Radek Sikorski nie tylko odszedł z PiS, ale już zdążył zostać ministrem w rządzie PO. Kazimierz Marcinkiewicz jest (jak dowiadujemy się z dzisiejszej „Rzeczpospolitej“) najwybitniejszym polskim mężem stanu. Tak uważają Polacy, a przynajmniej ich większość. Chcieliśmy przypomnieć, że spotkanie w Oxfordzie obu Panów, o którym poinformował nas czytelnik naszego bloga mieszkający na wyspach, stało sie prawdopodobnie fundamentem wielkiej zmiany politycznej jakiej obaj dokonali. Tym razem już na początku 2008 roku zgłaszamy propozycję: Kazimierz Marcinkiewicz na Prezydenta. Naszym zdaniem jeśli Marcinkiewicz przez najbliższe dwa lata będzie się zajmował prawdziwą polityką (studniówki, quady, eksperckie wypowiedzi z Londynu na tematy różnorakie) to ma wielkie szanse zostać Prezydentem. Zagrożeniem jest dla niego jedynie uwikłanie się w projekty reform, rządzenie lub dążenie do jakiegoś celu w polityce (poza prezydenturą). To może go wykończyć. Jesteśmy spokojni, uważamy, że na razie wariant drugi mu nie grozi. Chyba, że jego doradcy oszaleją i ulegną presji ludzi nie znających się na rzeczy, którzy uważają, że: Kazimierz Marcinkiewicz jest zbyt oszczędny (z powodu weków zabieranych do Szwajcarii), kiepsko tańczy (studniówka to nie “Taniec z gwiazdami”), jako prezes banku zbożowego w Londynie powinien choć trochę znać angielski (nieprawda bo trochę zna, a przynajmniej się uczy), jest uwikłany w jakieś niejasne „układy“ (podpowiadamy: chodzi o spolszczone quady, literki „ukł“ to jedynie błędnie rozszyfrowane „qu“). Także w wypadku Kazimierza Marcinkiewicza: nie ma żadnych układów ale quady (ewentualnie układy 4 kołowe), jest jednym z nielicznych polityków, który wie gdzie leży Oxford. Jednym słowem jako pierwsi rzucamy hasło: Kazimierz Marcinkiewicz Prezydentem 2010.
|
Archiwum
|